wtorek, 11 września 2012

garść różności


Dziękuję za przemiłe komentarze odnośnie mojej pierwszej chusty i pragnę zakomunikować, że teraz mam zamiar zrobić Gail. Trzymajcie kciuki.


Na Pchlim Targu wypatrzyłam sobie takie cudeńko:


tak mi się spodobało, że wpadło do mojej torby. Sama nie wiem czy to koneweczka, czy ozdobny wazonik coś w rodzaju ikebany. Nie jest duży (a), trochę więcej niż pół mentosa i tylko 3 zety.


Wczoraj, niedaleko mojego domu otworzył się ciucholand. Dzisiaj z ciekawości zajrzałam i kupiłam ładnego lumpa i moteczek:

czarna niteczka z włoskiem,  może mieszanka wełenki i mohairu, bo trochę podgryza a waży 102 g.
Nie wiem jednak jak to sprawdzić. Łanie skręcona.

Kotek dostał obróżkę z odpinanym czymś, gdzie wpisałam już nr. telefonu (w razie czego)

i wszędzie go pełno


Dawno nie pokazywałam mojego ogródka:

 maślaczki... nie mogę ich zebrać, bo zaraz za grzybkami jest ulica...i  jest kilka takich miejsc,

 Bugenwilla

Zimowity


jabłuszka odmiany Kortland


i nowy przychówek.

Wrzosy do posadzenia.

 Teraz zaczęła mi dopiero kwitnąć fuksja na sam koniec lata.


poniedziałek, 10 września 2012

Moja pierwsza chusta...


W końcu zrobiłam swoją pierwszą chustę. Atina już dawno namawiała mnie bym spróbowała ale bałam się, że sobie nie poradzę. W końcu Makneta dobiła ten gwóźdź i stało się, zrobiłam swoją pierwszą w życiu chustę.
Nie jest z pewnością najpiękniejsza, ani za duża. Same oceńcie czy sobie poradziłam. Trzymałam się ściśle opisu Maknety i śmiało mogłam zrobić jeszcze dwa powtórzenia wzoru. Następnym razem ale już z innej niteczki.
Wzięłam Lunę, gdyż tej niteczki nie byłoby mi żal gdybym musiała pruć. Obyło się jednak bez prucia.
Moja treningowa chusta Haruni wygląda tak:

w trakcie blokowania







Chustę autorstwa Emily Rose zrobiłam z Luny Madame Tricote, wyszło 33 gramy, druty drewniane KP 4.
I wiecie co jest najlepsze? Już jej nie mam. Poszłam pokazać znajomej, która koniecznie chciała zobaczyć jak wyszła i  nie dostałam jej z powrotem. Zakochała się w niej.


Coś z życia mojego kotka;

sprawdzam czy pralka dobrze pierze

 czy pani na pewno dobrze kabinę umyła ?

 gdzie się schowało to moje ciasteczko ?


mhmm... lubię winogronko


Serdecznie witam nowe obserwatorki i moje stałe bywalczynie,
dziękuję za każde miłe słowo i pozostawione komentarze... .

środa, 5 września 2012

sukienka Summer nr. 3


Dziś za dużo nie będę pisać. Skończyłam sukienkę i jest taka sama jak poprzednia biała czy chabrowa.
Włoczka Summer Yarn Art  70% bawełny, 30% wiskozy, druty KP nr.5 a wyszły dwa motki i troszkę.
 Sukienka zrobiona w całości bezszwowo, od góry.
Zdjęcia nie najlepsze, bo i pogoda pod psem i szansy na lepsze  nie będzie, bo powędrowała już do pani Kasi.






Kupiłam jeszcze bawełnę Bella Batik . Wspaniale mi się z niej robiło i bluzeczka wyszła super, o ta.
Zrobię więc jeszcze z innego koloru:



Przejrzałam Wasze dzieła kochane, jednak nie miałam czasu pozostawić  żadnego śladu. Wybaczcie mi.
Moja teściowa coś zaniemogła na zdrowiu po złamaniu ręki, nie miałam czasu. Teraz opiekuje się nią szwagierka a ja szybciutko skrobnęłam kilka słów, ponieważ obiecałam pokazać sukienkę.


A to fotki specjalnie dla Ciebie Beatko T;
chciałaś widzieć moją szafę, oto ona,  (no nie cała)



Te worki to oczywiście moteczki a za nimi  pełne pojemniki  kolejnych motków.
Chyba nałożę sobie embargo na nowe motki .... ale jak to zrobić jak ciągle coś nowego kusi z każdej strony.


poniedziałek, 3 września 2012

hej...... już jestem


Jestem, żyję, nic mi nie jest. Najzwyklej w świecie brak czasu. Odpoczęłam sobie od komputera i nawet szczerze muszę przyznać, że wcale mi go nie brakowało.
17 sierpnia byliśmy na ślubie chrześniaka mojego męża i od tego czasu było mi miło gościć moją przyszłą synową. Przez dwa tygodnie miałam miłe towarzystwo. Jak się zapewne domyślacie, również towarzyszkę na  wypady zakupowe. A trochę nakupiłam, bo jak nie skorzystać z upustów 70-80%.

Najlepszy prezent dostał mój kociak;




 tutaj z myszką


Przyzwyczajałam Kado do domu i oczywiście powoli, dzień po dniu, do mojego psa. Teraz już razem biegają, chociaż kot jeszcze czasami się puszy i prycha ale już z czystym sumieniem mogę zostawić ich razem. Muszę nauczyć jeszcze kotka korzystania z drzwi by wyjść na ogród, bo ten mój maluch odważył się już wyskoczyć oknem.

Robótkowo działo się niewiele. Nie żebym wcale nie miała drutów w rękach. Ot, tak czasami wieczorkami.
Zrobiłam coś pierwszy raz ale pokażę więcej jak upiorę i po napinam.


 Teraz robię jeszcze jedną sukienkę


No i oczywiście, coś co bardzo lubię, buciki:

oliwkowe

 ceglaste

 specjalnie do bluzeczki, pomarańczowe


oczywiście wszystkie po bardzo przystępnej cenie, czyli tak jak lubię.



Zdaję sobie sprawę, że mam masę zaległości blogowych ale kilka dni i mam nadzieję, że wszystko nadrobię.
Dziękuję, że mimo iż mnie nie było, zaglądałyście do mnie i zostawiałyście komentarze.
Cieszę się, że już wróciłam i zobaczę ile pięknych rzeczy stworzyłyście. Zatęskniłam !  
Zatem, do miłego....