piątek, 1 marca 2013

świętujmy więc...



Zanim podam wyniki losowania małe podsumowanie.
Dzisiaj mija rok mojej bytności w blogosferze. Przez ten czas poznałam wiele cudownych osób, napisałam 106 postów - pewnie byłoby więcej gdyby nie mój leń a 150 osób obserwuje mojego bloga.
Nie wiem czy to mało, czy dużo....
Jedno wiem na pewno, gdyby nie Wy - moje kochane- pewnie by mnie tu nie było.
Tak wiele się nauczyłam przez ten rok.
Dziękuję za wszystko!



A więc świętujmy.....

Do wygrania były dwie chusty. Podzieliłam wszystkich chętnych na dwie grupy, według chęci posiadania odpowiedniego kolorku a osoby nie zdecydowane przypisałam do jednego lub drugiego koszyczka.

(kartki z kalendarza co by było ekologicznie, hihi)


W roli Sierotki Marysi wystąpił dzisiaj królewicz KADO


I oto co wylosował:



 Aldonko dla Ciebie różowa chusta.

Dziewczyny - gratuluję serdecznie.

Pozostałym dziękuję za zabawę wierząc, że i Wam i mnie kiedyś też się uda.



Witam serdecznie nowe obserwatorki i moje stale bywalczynie,
dziękuję za każde miłe słowo i pozostawione komentarze....

niedziela, 24 lutego 2013

przypominam o candy


Zostało zaledwie kilka dni do 1 marca.
Dziękując za tyle ciepłych i serdecznych komentarzy postanowiłam, że do wygrania będą obie chusty.
Kto się jeszcze nie zapisał, zapraszam serdecznie.

Zastanawiam się tylko czy losować z jednego koszyka, czy podzielić na dwa według chęci posiadania odpowiedniego kolorku.

To moje pierwsze candy, sama nie wiem.
Jakieś podpowiedzi?


sobota, 9 lutego 2013

rocznicowo - rozdawajkowo


Zbliża się pierwsza rocznica mojego blogowania i mój powrót na łono bloga,

zatem ogłaszam :

rocznicowe candy


Warunki - jak zwykle (informacja na blogu - banerek) z jednym małym wyjątkiem;
candy tylko dla obserwatorów mojego bloga

Do wygrania ;


lub


a może obie - zobaczymy.

Proszę w komentarzach zaznaczyć swój wybór.


Milej zabawy

                         Marlena


niedziela, 6 stycznia 2013

kocim krokiem z Nowym Rokiem




Na wstępie pragnę gorąco podziękować za moc życzeń świątecznych i noworocznych.
Kankance i Violi pięknie dziękuję za karteczki a Wszystkim moim czytelnikom życzę wszystkiego dobrego w nowym roku, każdego dnia - cudownego i niezapomnianego, po prostu.... pomyślnego.
Podsumowań i planów nie będzie, bo wokół mnie ciągle coś się przydarza niespodziewanego i niweczy wszystkie plany i postanowienia. Oby ten rok był łaskawszy i spokojniejszy.

Jeszcze nie miałam okazji się pochwalić prezencikami od Gwiazdorka,  jakich dziewiarka może sobie zamarzyć, zatem proszę;
piękny jedwab - będzie letnia bluzeczka


i kilka moteczków w cudnym chabrowym kolorku


Choinka stoi i ma się dobrze, choć w starciu choinka - kot, Kado wygrywa 3 : 0 i oby tak zostało.
Pochowałam cenne bombki i te szklane i dokupiłam plastikowych. Pierwszego dnia Świąt poszła jedna bombka, drugiego choinka leżała jak długa. Lampki, czubek i jeszcze jedna bombka poszły do śmieci nie wspominając o łańcuchach, które miast choinki ubierają dywan. A mój pupil chowa się za choineczką  z miną niewiniątka.




W sylwestrową noc Kaduś chował się po kątach a Maksio, który wcale się nie boi , puszczał z nami fajerwerki na ulicy. Obszczekał każdy wystrzał a śmiechu było co nie miara. Nie znam takiego drugiego psiaka...ubaw po pachy.

Natomiast w piątek, 4 stycznia zawiozłam kotka do weterynarza na kastrację. Strasznie się bałam. Okazało się, że niepotrzebnie. Kaduś był tak wspaniale zabezpieczony przez pana doktora, że nie było najmniejszego jęku, miauczenia czy wręcz kociego płaczu. Przespał na moich kolanach całe popołudnie i wieczór, chociaż parę razy próbował poczłapać za mną  do kuchni. Przednie łapki jakoś dawały radę ale tylne w ogóle nie chciały współpracować z resztą ciała. Strasznie śmieszny widok, no ale wieczorkiem Kado, już na własnych łapkach dreptał do miseczki z jedzonkiem i wodą. A następnego dnia czyli w sobotę oddawał się wspólnie ze mną rozkoszom snookera.
Gonił za bilami i kijem bilardowym




A teraz już nie będzie tak wesoło. Znikam na trochę.
Gdzieś mi wyparowała z nowym rokiem cała radość i przyjemność z prowadzenia bloga.
Nic na siłę. Będę Was podglądać, bo zawsze to robię ale nie wiem czy możecie liczyć na coś więcej z mojej strony. Jak długo? Tego jeszcze nie wiem.
Robótkowo też nie specjalnie. Nie mam komu robić a ileż można dziergać sobie...
Ogólnie nie mam chęci na NIC.

Ściskam Was mocno i do zobaczyska.






niedziela, 30 grudnia 2012

Do siego Roku!!!








Kuligiem chciałam do Ciebie jechać,
lecz kare konie nie chciały czekać.
Porwały sanie, mkną pod gwiazdami
a ja zostałam sama z życzeniami.
Ale gdy tylko okno otworzysz,
w świeżym płateczku życzenia złożę,
w gwiazdce co spada tutaj z
obłoków będę ci życzyć. Do siego Roku!!!


                                               Marlena

                                                                                                 



niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt...





Każdy już czym prędzej bieży,
by dołączyć do pasterzy.
I ja spieszę z życzeniami,
bo nie mogę być tam z wami.
Zdrowia, szczęścia, pomyślności
i niech dobroć wśród Was gości.
I niech Boga wielka moc 
na Was spłynie w Świętą Noc.


Zdrowych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia
oraz
Szczęśliwego Nowego Roku.
      
                                               Marlena


piątek, 21 grudnia 2012

Wingspan




Udało mi się skończyć szalik przed świętami. Wingspan autorstwa Tri ' Coterie.



Na tym zdjęciu widać ładne dziureczki, które powstały podczas przerabiania rzędów skróconych.


Nie jest taki piękny kolorystycznie jak ten czy ten ale cały mój i jestem z niego bardzo zadowolona.

Włóczka: Magic Angora YarnArt  520 m w 100 g  a wyszły 73 gramy. Druty KP "4"



Witam serdecznie nowe obserwatorki i moje stałe bywalczynie,
dziękuję za każde miłe słowo i pozostawione komentarze... .

wtorek, 18 grudnia 2012

łańcuszkowa spowiedź




Szanowna Dodgers zaprosiła mnie do spowiedzi. Wolę mówić niż pisać a zatem będzie krótko.
Nie wiem tylko czy Was nie zanudzę ale jak stwierdziła Dodgers; zbliża się koniec świata, warto więc lepiej się poznać. A więc do dzieła;

1.Żyjesz rano czy wieczorem.
   Generalnie jestem nocnym markiem i ciężko mi się wstaje przed 9.30, kryzys mam po obiadku ale potem
   do 2 lub 3 w nocy funkcjonuję bez zarzutów.

2.Gdy potrzebujesz "dopalacza" czy "poprawiacza nastroju" sięgasz po...
   Marcepana i Kado.

3.Podróż w nieznane, czy planowana z przewodnikiem - książkami - atlasami w ręku ?
   Zdecydowanie podróż w nieznane. Uwielbiam podróżować bocznymi drogami i odkrywać nowe miejsca.

4.Potrawa ( albo napój ), który przyrządzasz najlepiej.
   Nie cierpię gotować. Zdecydowanie wolę jeść. Gotuję bo muszę. Mój syn twierdzi, że takiej fasolki po                
   bretońsku, którą ja gotuję, jeszcze nigdzie nie jadł. Natomiast ja myślę, że roladki schabowe  z  bardzo
   pikantnym nadzieniem.

5.Niezapowiedziani goście mile widziani, czy raczej "mój dom, moja ostoja"?
   Mój dom jest otwarty dla każdego z małym wyjątkiem, nie cierpię pijaków i krzykaczy.

6.Mile wspomnienia z dzieciństwa.
   Cała masa miłych wspomnień. Mieszkałam w bloku, gdzie była nas, dzieciaków cała chmara. Wspólne   
   zabawy, wyprawy nad Rusałkę, na pływalnie, podchody, gonito, kolarze z kapsli. Zawsze miałam coś 
   jako pierwsza; rower, wrotki, łyżwy. I czego nie zapomnę, to dwóch turnusów kolonii każdego lata. 
   Wszyscy mi zazdrościli, hihi.

7.Jedno miejsce, w którym czujesz się jak w domu.
   Przychodnia.

8.Ty i muzyka. Jaką muzykę byś poleciła innym, czego koniecznie powinni posłuchać? I czy śpiewasz? 
   Grasz na jakimś instrumencie?
   Od zawsze moją wielką miłością jest i będzie Queen. W zależności jednak od nastroju słucham i innych,
   Black Eyed Peas, Cesaria Evora, Europe, Suzi Quatro, Kate Bush, Pink Floid, Deep Purple no i
   Hip-Hopu.
   Bardzo lubię utwór: Petey Pablo "show me tha money"
   Kiedyś śpiewałam a teraz jedynie jak nikogo nie ma w domu. Jestem altem i już w czwartej klasie Szkoły
   Podstawowej  zostałam solistką szkolnego chóru. W liceum zaczęłam śpiewać w kapeli. Zarabiałam śpie-
   wając. Grałam na gitarze i na instrumentach perkusyjnych. Trochę brzdąkam na pianinie.

9. Zwierzęta. Miałaś albo masz?
    Czego już w naszym domu nie było! Syn znosił różne zwierzątka: myszoskoczki, rybki, królika, jaszczurki,
    ptaszki. Teraz mam pieska, kotka, papugi Nimfy i papużki faliste. Żółw po 18 latach bytności, był se
    przepadł.

10.Twoja pólka z przyprawami.
    Szafka i półka z ziołami z własnego ogródka plus dużo czosnku, plus wiszące bukiety ususzonych ziół.
     Dużo mieszanek robię sama.

11.Piszesz blog, bo...
     Chciałam podzielić się swoją pasją z innymi i przy okazji jeszcze się czegoś nauczyć. Niestety mam w
      domu samych panów, którzy nie rozróżniają  prawego oczka od lewego. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać tyle wspaniałych, zakręconych dziewczyn i bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie.

No, chyba wystarczy tej spowiedzi. Dorotko, jesteś zadowolona!!!

Nikogo nie zaproszę jednak do dalszej zabawy, gdyby jednak była chętna osoba, to proszę się częstować.




poniedziałek, 17 grudnia 2012

szal z kapturem


Zupełnie o tym zapomniałam. Dzisiaj mi się przypomniało jak przyszła narzeczona syna.
No... musiałam się pochwalić.



 Kaptur zszywany z tyłu ekstra ściegiem i pompony produkcji własnej.


Pomysł zaczerpnęłam z gazetki ale nie wiem czy to Sandra, czy Sabrina.
Włóczka z zasobów domowych a drutów też nie pamiętam.
I to by było na tyle...


niedziela, 16 grudnia 2012

Haruni pod choinkę



dla mojej teściowej zrobiłam. Jeszcze kilka lat temu sama robiła na drutach, przeważnie skarpety. Jednakże, ilekroć jest u mnie tak zachwyca się moimi szalikami i chustami, bo Filomena (mój manekin) zawsze ma coś na sobie, że postanowiłam zrobić jedną w prezencie od Gwiazdorka. Myślę, że będzie zadowolona.

Przy blokowaniu miałam pomocnika. Szpileczki pomagał wyciągać.





Chusta autorstwa Emily Rose.
 Magic Angora YarnArt, kolor 764 , 520 m / 100 g, druty KP 4,5
Niteczkę wyrobiłam do ostatnich metrów.




Połowę chusty zrobiłam jeszcze w autobusie, w drodze do szpitala.
Myślicie, że będzie zadowolona?




piątek, 14 grudnia 2012

prezenty mikołajkowe


Ja też muszę się pochwalić prezencikami od Mikołaja.
 Sama w tym roku zrobiłam sobie prezent. A co tam, kupiłam to co chciałam.
Skorzystałam z mikołajkowych promocji w e-dziewiarce i w fastrydze i zaszalałam;





 Najpiękniejszy prezencik zostawiłam na koniec.


I Kado był bardzo zadowolony. Bardzo lubi zabawy w kartonach. Wrzuca zabawki i szaleje usiłując je wyciągnąć;




I cytrynka pewnie na same święta zakwitnie, bardzo dużo ma pączków;



Dziś mam trochę więcej czasu i z przyjemnością odwiedzę Wasze blogi.

Chciałam też bardzo serdecznie podziękować za tyle ciepłych życzeń powrotu do zdrowia dla mojego Taty. Kochane jesteście! Marzy mi się aby chociaż jedno się spełniło ale... to jest raczej niemożliwe.


czwartek, 13 grudnia 2012

wróciłam... i Dayflower



nie wiem na jak długo. Na razie jestem. Tęskniłam już. Codziennie starałam się chociaż na chwilę włączyć laptopa, by być na bieżąco. Podglądałam i zachwycałam się Waszymi dziełami, przygotowaniami świątecznych ozdóbek i innych  piękności. Przykro mi tylko, że ja nie będę miała w tym roku żadnych, własnoręcznie wykonanych bombeczek, gwiazdek, dzwoneczków.... Po prostu nie mam chęci i czasu.
Mój tata był w szpitalu. Jest już w domu ale nie jest za dobrze....
W drodze do i ze szpitala (komunikacją miejską) robiłam sobie na drutach dla zabicia czasu i również, by zdążyć z prezentami pod choinkę. Czułam się w autobusie jak dziwoląg  i wymarły, dziergający gatunek. Ale to już byłby temat na osobny post.
Dzisiaj pokażę jeden prezencik.
Wiem, że ta osoba nie zagląda na mojego bloga więc mogę pokazać.





Wzór: Ravelry by Doggrell Designs ale trochę uprościłam i zapisałam po swojemu.
Schemat dla chętnych jest na bocznym pasku we " Wzory i schematy".
2 moteczki Kid Mohair Fonseca, druty KP 4,5
Z ażurowych szali, które do tej pory zrobiłam ten ma najpiękniejszy wzór i jest po prostu cudowny.
Muszę koniecznie sobie wydziergać taki szalik.


Kto mi pomaga pisać?
zobaczcie...