Pojechałam do mojego ulubionego sklepu z włóczkami po szydełko........... tylko po szydełko.
No diabeł mnie skusił i oprócz rzeczonego wyszłam z tym:
Sonata ( bo jeszcze jest ) i cztery moteczki za pół ceny. I tak się powstrzymałam, bo Opusa był cały wiklinowy kosz w różnych kolorach a wzięłam tylko trzy.
Robótkowo dzieje się chabrowo, ale o tym za dwa, trzy dni:
I coś miłego dla oka:
mój kwietny dywan:
młodziutki rododendron a obsypany kwiatami
pierwszy kwiatek clematisa
a wiecie co to za kwiatek? ( ma śmieszną nazwę)
Witam serdecznie nowe obserwatorki i moje stałe bywalczynie,
dziękuję za wszystkie miłe słowa i pozostawione komentarze.





